

The Sun Singer to jeden z posągów w kolekcji Millesgarden. Siła wyrazu tej rzeźby wynika po części z jej usytuowania na postumencie u szczytu schodów. Zbliżając się, nie wiem jeszcze, co przedstawia, choć widzę, że to męski akt. Przyglądam się mu z daleka i z bliska, potem z boku i z tyłu. En face się nie da, bo ciało pozbawione jest głowy i rąk, niczym rzeźba antyczna. Pomimo to odbieram je jako manifest witalności i radości życia.
W promieniach słońca kojarzy mi się z bogiem piękna i światła Apollinem. Tak to sobie tłumaczę, próbując uzasadnić tytuł The Sun Singer. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że gdzieś już te „biodra” widziałam. Przeglądam folder zdjęć. No jasne, poprzedniego wieczora ujęłam je z przodu i tyłu na Strömparterren, po czym obydwa ujęcia wysłałam Mamie z komentarzem: „Tak mnie Sztokholm przywitał”. „A co to za przystojniak?’ – zapytała czujnie.


Okazuje się, że posąg zamówiła Akademia Szwedzka dla upamiętnienia poety i biskupa zarazem – Esaiasa Tegnera. Praca nad rzeźbą trwała 10 lat, ponieważ zarówno Akademia, jak i rodzina biskupa miały wiele zastrzeżeń do odważnego projektu Millesa. Artysta umieścił bowiem medalion z podobizną Tegnera z boku cokołu, a na jego szczycie postawił nie poetę, lecz podmiot liryczny jego poematu „The Address to the Sun”. W tej wersji wzniesione ręce i otwarte usta nie pozostawiają wątpliwości, że the Sun Singer zwraca się z pieśnią ku słońcu.
Na potrzeby swojego ogrodu Milles wykonał odlew „okaleczony”, a zarazem pozbawiony dosłowności i bogatszy w uniwersalne treści.



