Pełna nazwa to Kunlige Tekniska Högskolan, czyli Królewski Instytut Technologiczny. A bardziej swojsko: stacja Politechnika. W porównaniu z sąsiednią stacją Stadion, daje się zauważyć wyraźna zmiana nastroju i koncepcji artystycznej. Autor Lennart Mörk wziął sobie za temat żywioły i prawa natury.

Hm… Cóż to za oryginalna lampa? Z naukowego punktu widzenia: dwunastościan. Chyba nawet foremny. A ten wykres na podłodze? Zapewne to samo, tylko w rzucie… poziomym, choć głowy nie dam.

Być może dla studentów pobliskiej uczelni te dekoracje są czytelne i oczywiste, ale dla laika stanowią zagadkę. Tutaj widzę przekrój jakiejś pięknej skały albo powierzchnię odległej planety i kolejną bryłę w rzucie na posadzce.

A co w tej świątyni technologii robi ogromne jabłko? Czy aby nie spadnie mi na głowę? Już wiem – prawo grawitacji! To musi być jabłko Newtona.

Industrialne metalowe siatki pięknie skontrastowane z sunącą w górę tęczą. Przez chwilę się zastanawiam, czy takie podświetlenie schodów ruchomych jest tu na stałe, czy tylko w związku z niedawną paradą równości. Ale przecież tęcza to zjawisko optyczne, rozszczepienie światła! A więc jednak chodzi o naukę.


